Wywrót szybki jako metoda kontroli wzrokowej wyczepienia liny wyciągarkowej

„7 m/s czołowego? Stevie Wonder by wystartował!”

W dniu 29.05.2017 na lotnisku EPBP przeprowadzone zostały testy szybowca MDM-1 Fox za wyciągarką WS-02-JK produkowaną w Ropczycach. Loty miały na celu sprawdzenie możliwości jakie daje ta metoda startu w szkoleniu akrobacyjnym w zakresie akrobacji wyższej i wyczynowej. W tym miejscu narzuca się dość oczywiste pytanie dyktowane przez zwykłą ciekawość: a zatem jakie daje możliwości? O tym jednak za chwilę.

Instrukcja Użytkowania w locie szybowca MDM-1 Fox dopuszcza ten rodzaj startu, szybowiec ma zabudowany przed podwoziem głównym zaczep dolny z systemem TOST. Podobnie jest w szybowcu SZD-59 Acro, mimo to loty szybowców akrobacyjnych za wyciągarką nie są zbyt popularne. W każdym razie nie były do tej pory rozpowszechnione, co wynika z kilku czynników, m.in.: zbyt mała wysokość wyczepienia, zbyt mała prędkość w początkowej fazie startu, lenistwo akrobatów. Rozwijając myśl wypada kolejno uzasadnić główne przeszkody stojące na rozbiegu. Przede wszystkim możliwości poczciwego Tura, wyposażonego ponadto w linę stalową, nawet jeśli były jej niezmierzone kilometry, pozostawiały wiele do życzenia. Kiedy do Aeroklubu Częstochowskiego trafił całkiem nowy Fox (był tak nowy że przy pierwszym locie na EPRU niedopasowane owiewki niemalże przyprawiły pilotów o zawał serca i całe szczęście, że załoga była dwuosobowa, gdyż po obróceniu się na plecy i usłyszeniu głośnego trzasku tylko męska powaga w trosce o zdanie kolegi pozwoliła nie wysiadać tak od razu, tylko najpierw rozpoznać przyczynę), w roku 2012 klub był już w posiadaniu dużo lepszej wyciągarki, właśnie takiej jaką dysponuje Biała Podlaska, z liną syntetyczną o długości 2500 m. Ponadto od kilku lat prowadzono loty z wykorzystaniem całej długości lotniska, którego w Rudnikach nie brakuje, na szybowcu Puchacz i gościnnie także na szybowcu Perkoz w ramach współpracy z BB Aero. Pozwalało to na bardzo efektywny trening w okresie jesiennym do uprawnienia akrobacja podstawowa, a także na stworzenie idei Ośrodka Szkolenia Akrobacji Szybowcowej z ofertą lotów na strefę właśnie za wyciągarką – dającą oszczędność czasu, a co za tym idzie resursu, a także oszczędność w postaci wolniej opróżniających się skarbonek. W związku z tym w Częstochowie był już Fox i była wyciągarka, która dla Puchacza dawała wysokość 1350 m.

Kolejnym czynnikiem, który zatrzymał rozwój tego pomysłu była prędkość, a raczej jej brak. Pierwsze próby pozwoliły na osiągnięcie wysokości rzędu 750 m. Optymalna prędkość na wznoszeniu, podana przez producenta, wynosi 110-120 km/h. Tymczasem prędkość 110 km/h była największą możliwą do osiągnięcia, przy kącie na skrzydle nie przekraczającym 30°. Największy problem był jednak w początkowej fazie startu – bardzo długi rozbieg i oderwanie na granicy bezpieczeństwa, lotów zaprzestano. Modyfikacja wprowadzona na wyciągarce miała dać lepsze rezultaty. Drugi bieg, dający w locie równolegle do ziemi prędkość nawijania 110 km/h, nie zaś 70-80 km/h, które były osiągalne dla standardowych parametrów, a zatem stanowiły dla szybowca Fox zakres prędkości przeciągnięcia (w załodze 1 os. jest to 78 km/h). Oczywiście rzeczą warta przypomnienia jest, iż prędkość szybowca podczas holu za wyciągarką jest składową wynikającą z wymnożenia prędkości nawijania liny przez odwrotność cosinusa kąta wznoszenia, dlatego zwiększanie kąta natarcia na skrzydle powoduje, że szybowiec wznosi się z prędkością przyrządową najczęściej w granicach 90-110 km/h i dlatego błąd popełniany przez młodych pilotów „goniących spadochronik” sprawia, że moglibyśmy w locie poziomym dolecieć do wyciągarki nie stwierdzając prędkości koniecznej do startu. W tym przypadku nie było jednak z czego przechodzić na wznoszenie, a profil startu z kabiny bardziej przypominał hol za samolotem.

Następnym problemem jest wspomniane lenistwo pilotów akrobacyjnych, które ma swoje bardzo słuszne podstawy i mogłoby zostać nazwane komfortem psychicznym. Pojedyncza strefa trwa  około 5 minut, pilot musi się zmieścić w box’ie o wymiarach 1000x1000x1000m, ma do wykonania określoną ilość figur i musi być świadomy konieczności dobrego gospodarowania energią. Wysokość rozpoczęcia jest więc ściśle określona, a początkowa pozycja niezwykle istotna, gdyż pozycja w strefie jest punktowana przez sędziów z bardzo wysoką wagą oceny. Najlepszy Trener ekipy polskich akrobatów zwraca uwagę na znaczenie powtarzalności w akrobacji – nawet wsiadając do szybowca zawodnik powinien opuszczać zawsze to samo skrzydło, stosować to samo ustawienie fotela, czy (to nie jest żart) te same trampki. W skrócie można to lenistwo opisać dla szerszego zrozumienia: jak często zawodach przelotowych piloci decydują się nie startować za samolotem, tylko piszą się na chaos zerwanych i poplątanych lin wyciągarkowych.

Kiedy aeroklubowy zapał nieco osłabł, przyszedł czas na prywatne ośrodki szkolenia. W tych skomplikowanych tworach grupy ludzi zjednaczają się we wspólnym, zapomnianym już w świecie klubowych potyczek celu o kryptonimie „polatajmy!”. Z takim też pomysłem zwróciło się BB Aero do Aeroklubu Częstochowskiego i pozostały już tylko kwestie organizacyjne. Tutaj jak zwykle trochę zamieszania, odległość w linii prostej EPRU-EPBP to 301 km, trzeba było zebrać ludzi i zamówić pogodę. Termin lotów testowych szybowca Fox przekładany był 4-krotnie, ale wyglądało na to, że w końcu się uda.

Poniedziałek zapowiadał się spokojnie, nie nosił znamion pełnego wrażeń weekendu, poranek nad Polską rozlał się ciepłym błękitem nieba. Fox przetoczył się przez niezmierzone tereny lotniska w Białej Podlaskiej i po uniesieniu ciężkiego ogona przez jednego ze śmiałków ustawiony został na kierunek 24. Wyciągarka stanęła 3300 m dalej. Ciepły dzień zwiastował bliskość czerwca, ale wiatr sprzyjał przedsięwzięciu. Laminarny i o dużej prędkości, idealnie w osi – wyglądało na to, że warunki wyczekaliśmy perfekcyjne. Przy bocznym wietrze szanse na dobry start znacznie spadają, w IUwL Acro zaznaczone jest, że start przy bocznej składowej o sile 15 km/h jest zabroniony. Tutaj było jednak 6-7 m/s wiatru czołowego.

Jeszcze sprawdzenie stanu murawy jak przed ważnym meczem reprezentacji, kilka ustaleń z kierownikiem kwadratu i wyciągarkowym, przegląd szybowca i w końcu:

- Wyciągarka naprężaj, Fox!

W kabinie trymer na drugiej pozycji „pilot lekki solo”. Szybowiec ruszył. Krótki rozbieg, ogon oderwał się od razu, ułamek sekundy później już cały szybowiec wyszedł w powietrze. Prędkość 110 km/h. Chwila łagodnego wznoszenia, przejście na strome. Już sukces, bowiem zgodnie ze wcześniejszymi wrażeniami z testów tej fazy nie było. Tymczasem prędkość się zwiększa, kąt na skrzydle ok. 60 stopni, prędkość przyrządowa 140 km/h, 2500 obrotów na zegarkach w wyciągarce. Wysokość 820 m nastąpił samowyczep. Trochę za szybko. Start jednak poprawny, jak poczciwym Bocianem. Z tą różnicą, że można odwrócić na plecy i obserwować opadający spadochronik.

Drugi start po szybkiej wymianie uwag i początek znów pięknie, Fox po prostu chciał się oderwać od ziemi. Około 100 m prędkość zaczyna narastać, zamiast dalszego zwiększania prędkości prośba do wyciągarkowego,

- Wyciągarka wolniej.

- Jest wolniej!

Wysokość minęła 820 m i dalej rośnie, kąt na skrzydle mniejszy, praktycznie 45 stopni utrzymywane od momentu przejścia na strome wznoszenie, prędkość 120-130 km/h. 900 m znów prośba:

- Wyciągarka wolniej.

Odpowiedź jednak była tym razem:

- Szybowiec wyczepiony.

Znów nastąpił samowyczep, podobnie było w kolejnych lotach, nawet przy dalszym ściągnięciu obrotów. Zgodnie z instrukcją przy osiągnięciu 80° na linie zaczep miał spracować, z punktu widzenia wyciągarkowego wyczepienie następowało na ok. 60% możliwego ciągu, być może jest to kwestia holu na długiej linie, która pod szybowcem układa się lekkim łukiem i taki kąt rzeczywiście występował. W załodze ciężkiej, dwuosobowej start przebiegał równie poprawie, dając podobną wysokość, z dużym nadmiarem mocy na wyciągarce i zapasem prędkości dla szybowca w każdej fazie lotu.

Maksymalna wysokość osiągnięta przy czwartej próbie to 960 m. Dużo i zarazem mało. Obserwując loty wieloletniego pilota akrobacyjnego z BB Aero i figury kreślone przez niego na niebie kolejno (i jeszcze jedna, i jeszcze), to całkiem sporo, jednakże na powtarzalny trening i porządną strefę – na razie trochę niedosyt. Warto jednak zauważyć, że rekordowy lot na 1852 m padł w styczniu, kiedy powietrze inaczej współpracuje z profilem szybowca, zaś całkowita dostępna długość liny to 4200 m, to jest prawie kilometr więcej niż w wykonanych lotach próbnych Fox’a.

Choć wyglądałoby to na koniec historii, należy mieć nadzieję, że jest to dopiero jej początek. Start szybowca akrobacyjnego za wyciągarką na lotnisku w Białej Podlaskiej wydaje się mieć ogromny potencjał, natomiast organizacja i podejście prezentowane przez BB Aero po prostu świetne. Na potwierdzenie tych słów warto dodać, iż jak to czasem bywa dętka w tylnej oponie szybowca po którejś bezpiecznej próbie startu wypuściła całe powietrze, ale nie było ani chwili na: „nie da się, co teraz, przyjdź pan za tydzień, no to polatane”. Bardzo sprawna akcja była możliwa dzięki obecnemu na miejscu specowi z Allstar PZL Glider w Bielsku-Białej, który wprawdzie nie omieszkał wspomnieć o wyższości konstrukcji SZD nad myślą przewodnią najsłynniejszych akrobacyjnych monotypów, ale że nie straszna mu żadna nakrętka raz-dwa załatwił sprawę.

Przy okazji należy wspomnieć, iż całe testy przebiegały niezwykle sprawnie, w co zaangażowanych było wiele osób. Na miejscu obecny był konstruktor wyciągarki i fachowcy z Ropczyc, a także cała ekipa dbająca o bezpieczeństwo z kwadratu, strzegąc rozciągniętej liny w dwóch punktach, jak również na samej wyciągarce. Poza dbaniem o właściwy przebieg lotów nie brakło też troski o świetny klimat, aż chce się wracać.

Być może współpraca Aeroklubu Częstochowskiego i BB Aero przyniesie na jesień kurs akrobacji w zupełnie nowej formule. Ktoś chętny?

 

MDM-1 Fox

Brak komentarzy

Pozostaw komentarz